Instytut Tolle Lege

Trzy mity na temat oświecenia

5 lutego 2019 | Kevin DeYoung

Są pewne schematy myślowe tak leniwe, przewidywalne i przerysowane, że mogą z pożytkiem służyć jako sygnały, iż autor prawdopodobnie nie bardzo wie o czym mówi. Mam na myśli ludzi, którzy rozwodzą się nad greckim i hebrajskim sposobem myślenia. Albo tych, którzy wyobrażają sobie, że nie ma żadnych problemów społecznych, którym nie dałoby się zaradzić zastępując zdania twierdzące opowieściami. Czy wreszcie tych, którzy twierdzą, że straszydło indywidualizmu jest odpowiedzialne za wszelkie zło.  

Do tej listy należy dodać wszystkich, którzy wypowiadają się w uproszczony i pozbawiony niuansów sposób na temat oświecenia. 

Z jednej strony zwolennicy sekularyzmu czasem mówią o nim jako o złotym wieku, kiedy intelektualna otwartość zatryumfowała nad religijną bigoterią, a nauka przybyła, żeby zbawić nas wszystkich. 

Z drugiej jednak strony wierzący (różnego rodzaju, ale myślę zwłaszcza o ewangelikalnych chrześcijanach) czasem używają oświecenia jako pseudointelektualnego wyjaśnienia wszystkiego, co im się nie podoba. Sylogistyczne rozumowanie? Logiczna dedukcja? Bezbłędność Pisma Świętego? To oświeceniowe śmiecie. Teologia systematyczna? Dowodzenie doktryn wersetami? Ramy doktrynalne? To tylko oświeceniowa papka. W umysłach chrześcijan oświecenie przeobraziło kościół w zbiorowisko wysuszonych, lewicowych, sztywnych racjonalistów. 

Zanim jednak powiemy, że „oświecenie” coś tłumaczy, powinniśmy zdać sobie sprawę z kilku powszechnych mitów na jego temat. 

Mit #1: Oświecenie było jednym wielkim wydarzeniem 

Chociaż uczeni wciąż nie zgadzają się co do skali różnorodności i pluralizmu w projekcie oświeceniowym, to panuje szeroki konsensus, że nie powinniśmy pozwalać francuskiej formie oświecenia dominować intelektualnego dyskursu, który obejmuje kilka wieków i większość zachodniego świata. Jonathan Israel, na przykład, twierdzi, że były dwa oświecenia: umiarkowane oświecenie głównego nurtu, które wzmocniło konserwatywne tradycje i instytucje, ale zrewidowało tradycyjną teologię – oświecenie Johna Locke’a, Gottfrieda Leibniza i szkockiego stronnictwa umiarkowanego; 1 a także radykalne oświecenie, które znalazło swój najjaśniejszy wyraz w twórczości Barucha Spinozy i doprowadziło do powstania liberalnej nowoczesności oraz odrzucenia autorytetów religijnych. David Van Kley – kolejny ważny badacz – nalega, by rozróżniać siedem rodzajów oświecenia, podczas gdy inni specjaliści w tej dziedzinie uważają, że oświecenie miało różną specyfikę w zależności od narodu (np. francuskie, szkockie, angielskie i amerykańskie).  

Zatem jeżeli ktoś mówi „oświecenie”, to powinieneś zapytać: „Które? Co masz na myśli?”. Nie chcę powiedzieć, że nie ma żadnych ogólnych cech charakterystycznych oświecenia. Moim zdaniem określały je dwa fundamentalne przekonania: (1) wiara, że ludzie widzą rzeczy, których ich przodkowie żyjący w ciemniejszych czasach nie dostrzegali oraz (2) odpowiadające temu przekonanie, że został poczyniony postęp w sztuce, nauce, filozofii i innych dziedzinach życia. Poza tymi amorficznymi, ale ważnymi cechami charakterystycznymi, oświecenie obejmuje szerokie spektrum konkurujących ze sobą idei, wartości i cnót. 

Mit #2: Oświecenie było antyreligijne 

Oczywiście niektórzy oświeceniowi myśliciele byli zjadliwymi przeciwnikami tradycyjnych nauk i instytucji religijnych, ale interpretacja oświecenia jako „Powstania nowoczesnego pogaństwa” 2 Petera Gaya była wielokrotnie (i skutecznie) podważana. Niedawno na łamach Journal of the History of Ideas Simon Grote przedstawił przekonującą argumentację za tym, żeby uznać wkład teologów w myśl oświeceniową oraz zrozumieć kościelny kontekst, w którym miało miejsce wiele z oświeceniowych dyskusji. 

Chociaż często nie zgadzam się z wnioskami teologów i filozofów oświecenia, nie powinniśmy wyobrażać sobie tego okresu jako przesiąkniętego powszechnym antyklerykalizmem i antychrześcijańską postawą. Wiodącymi postaciami szkockiego oświecenia byli na przykład mężczyźni wykonujący poważane zawody i należący do klasy średniej lub wyższej klasy średniej. To nie byli członkowie bohemy, panteiści, wolnomyśliciele, rewolucjoniści lub inni wyalienowani intelektualiści. Twórcy związani ze stronnictwem umiarkowanym byli członkami elit społecznych i pełnili ważne role w systemie prawnym, edukacyjnym i w kościele. Do tego, niezależnie od tego czy nazwiemy ich myślicielami oświeceniowymi czy nie, oddani ewangelikałowie tacy jak John Witherspoon, John Erskine i Jonathan Edwards nie obawiali się brać udział w najbardziej kontrowersyjnych debatach filozoficznych XVIII wieku używając, kiedy to było konieczne, oświeceniowych pojęć.  

Mit #3: Głównym celem oświecenia było wywyższenie ludzkiego rozumu

Powierzchowne opisy oświecenia budują wrażenie, że jednomyślnie sławiło ono zimne i twarde rozumowanie, przedkładając je ponad wyobraźnię, uczucia, intuicję i objawienie. Chociaż jest prawdą, że większość myślicieli oświeceniowych broniło wartości obserwacji empirycznej – czy to odnośnie natury, czy moralności lub metafizyki – nie oznacza to, że wynosili ją ponad wszystkie inne źródła poznania. Sentymentaliści tacy jak lord Shaftesbury i Francis Hutcheson wierzyli, że zmysł moralny jest pierwotny w stosunku do rozumu. Sceptycy tacy jak David Hume podważali to, że nasze poznanie może być w ogóle racjonalnie uzasadnione oraz że naprawdę poznajemy rzeczy. Filozofowie zdrowego rozsądku tacy jak Thomas Reid i James Beattie twierdzili, że pewne założenia w rozumowym dociekaniu nie są same w sobie jego produktem, ale podstawami rozumowania, którego wszyscy dokonujemy instynktownie.  

Można by do tej różnorodności jeszcze dodać dyskusje czy człowiek jest tabula rasa, czy motywuje go dobroczynność czy tylko własny interes oraz czy wolna wola (rozmaicie definiowana) jest iluzją. Innymi słowy jeżeli wybierzemy dziesięciu znanych myślicieli oświecenia, to znajdziemy prawie tyle samo poglądów na ludzką naturę, poznanie, motywację do działania oraz komplementarne (lub rozbieżne) role rozumu i objawienia. 

Krótko mówiąc lepiej będzie, jeżeli skupimy się na tekstach źródłowych, a nie na uproszczonych schematach. Jak to często bywa z różnymi izmami, epokami i ruchami, najlepiej jest, jak przestudiujemy parę drzew, zanim spróbujemy wyjaśnić coś – lub tym bardziej wszystko – odwołując się do całego lasu. 


Ks. Kevin DeYoung – jest pastorem Christ Covenant Church w Matthews w Karolinie Północnej (Presbyterian Church in America) oraz wykładowcą teologii systematycznej w Reformed Theological Seminary w Charlotte. Ks. DeYoung pisze doktorat na Uniwersytecie w Leicester na temat teologii Johna Witherspoona.

Artykuł ukazał się pierwotnie na stronie The Gospel Coalition. Publikujemy za pozwoleniem. Tłumaczył Filip Sylwestrowicz.

 

  1. Ang. Scottish Moderates – stronnictwo w osiemnastowiecznym Kościele Szkocji, które dystansowało się od ewangelikałów – przyp. tłum.
  2. Ang. „The Rise of Modern Paganism” – przyp. tłum.