Instytut Tolle Lege

Słowo, woda, wieczerza. Dzieło Ducha Świętego.

9 sierpnia 2018 | Michael Horton

Tragedia obecnych dyskusji na temat działania Ducha Świętego we współczesnym kościele oraz w naszym życiu polega między innymi na tym, że zawęziliśmy jego obszar. Trzecia Osoba Trójcy Świętej jest często łączona nieomal wyłącznie z: (1) wprowadzaniem zbawienia w życie człowieka (odrodzeniem i uświęceniem); (2) bezpośrednimi, natychmiastowymi i niespodziewanymi działaniami w nas samych, które pomijają wszelkie zewnętrzne środki oraz (3) z nadzwyczajnymi rzeczami (znakami i cudami, darami uzdrawiania, języków i tym podobnymi).

W pierwszym przypadku oznacza to, że nie doceniamy tego, iż Duch Święty jest „Panem i ożywicielem” we wszystkich dziełach Boskiej Istoty. Po raz pierwszy spotykamy go nie w dniu Pięćdziesiątnicy, ale Stworzenia – w drugim wersecie Biblii. Unosi się tam nad wodami stworzenia i sprawia, że słowa Ojca, przekazane za pośrednictwem Syna, przynoszą rzeczywiście owoce. Duch jest boską osobą, która działa pośród stworzonej rzeczywistości, aby ją ukształtować i ożywić.

Duch tchnął życie w Adama i grał pierwsze skrzypce w prowadzeniu go do chwały. Kiedy Adam go zgasił, Duch przyszedł jako sędzia „w powiewie [ruach] dziennym” (Rdz 3,8). 1 Potem Duch prowadzi Izrael przez Morze Czerwone do Ziemi Obiecanej w postaci słupa i obłoku. Przez całą historię biblijną (jak pokazuję w mojej książce „Rediscovering the Holy Spirit”) Duch Święty działa w potężny sposób jako sędzia i prowadzi swój lud przez typy i cienie ku nadziei pokładanej w mesjańskim nasieniu, które powtórzy poprzednio nieudaną próbę Adama i wejdzie do Szabatu wypełnienia, wiodąc za sobą swój lud. Duch Święty unosił się też nad „wodami” łona Marii:  „I odpowiadając anioł, rzekł jej: Duch Święty zstąpi na ciebie i moc Najwyższego zacieni cię. Dlatego też to, co się narodzi, będzie święte i będzie nazwane Synem Bożym” (Łk 1,35, BW).

Duch wraz z Ojcem błogosławi Nowemu Stworzeniu – samemu Jezusowi (Łk 3,22). „A Jezus, pełen Ducha Świętego, powrócił znad Jordanu i był wodzony w mocy Ducha po pustyni, i przez czterdzieści dni kuszony przez diabła. W dniach tych nic nie jadł, a gdy one przeminęły, poczuł głód” (Łk 4,1-2). To przez Ducha Jezus dokonywał cudów i wypędzał demony (Mt 12,28.31), a także przez niego złożył samego siebie jako ofiarę (Hbr 9,14) i został wzbudzony (Rz 8,11). Tylko spoglądając z tak szerokiej perspektywy możemy naprawdę docenić to, że ten sam Duch został wylany w dniu Pięćdziesiątnicy, żeby nas odrodzić, zamieszkać, napełnić mocą, uświęcić i uwielbić oraz żeby rozdzielić dary nam wszystkim dla dobra całego ciała (1 Kor 12).

Po drugie, wbrew powszechnemu mniemaniu, Duch Święty zwykle działa przez stworzone środki. Widzimy to już kiedy pokrywa wody, żeby uczynić je owocnymi. Duch nie działał przeciw naturze w dziele wcielenia, ale ponad nią, tak że odwieczny Syn przyjął pełną ludzką naturę, ale bez grzechu. Duch działa dziś w naszym życiu przez środki: kazania, wodę, chleb i wino. Jeżeli nie dostrzegamy działania Ducha przez środki, to popadamy albo w formalizm (środki bez Ducha), albo w marzycielstwo (Ducha bez środków).

Trzecim błędem, któremu przeciwstawia się biblijne nauczanie jest to, że działanie Ducha jest zawsze nadzwyczajne. Czasem oczywiście jest, na przykład przy wcieleniu. Jednak Duch Święty był w ten sam sposób zaangażowany w zwyczajną ciążę Marii i dorastanie Jezusa, tak aby stał się on dojrzałym młodym mężczyzną (Łk 2,40-41). Duch Święty nie tylko odradza nas przez ewangelię, ale też doprowadza do wydania swoich owoców w naszym życiu, chociaż jego działanie w stopniowym procesie naszego rozwoju jest często niedostrzegalne (Gal 5,22-23).

Zatem, zanim zanurzymy się w typowe spory naszego pokolenia, warto spojrzeć na te rzeczy z szerszej perspektywy, która w odróżnieniu od owych sporów może nas zbliżyć do siebie.

Reformacja i Duch

Począwszy od herezji montanistów w drugim wieku, różne ruchy przeciwstawiały Ducha zwykłej służbie kościoła. Doświadczył tych fal również średniowieczny kościół, w którym przywódcy wydawali się rugować potrzebę Ducha Świętego na rzecz zewnętrznej instytucji oraz jej potęgi, natomiast mistycy podążali własną drogą. Teolog rzymskokatolicki Yves Congar zauważa, że zamiast być postrzegane jako środki działania Ducha, sakramenty często były uważane za skuteczne same w sobie, co czyniło Ducha Świętego w pewnym sensie zbędnym. Papież, święci i dziewica Maryja mogli „zastępować Ducha Świętego”. 2 W odpowiedzi na to powstały różne ruchy spirytualistyczne, które przeciwstawiały Ducha kościołowi i jego służbie słowa i sakramentów. Powstał w ten sposób rozdźwięk pomiędzy hierarchiczną instytucją pełną nadużyć oraz charyzmatycznymi jednostkami, które szukały bezpośredniego i osobistego doświadczenia Boga przez wizje, cuda oraz ekstatyczne przeżycia w oderwaniu od zwyczajnej służby kościoła.

Tak przedstawiała się sytuacja w czasie reformacji. Papież zastąpił słowo oraz Ducha Świętego jako wikariusz Chrystusa na ziemi. Jednak anabaptyści również często przeciwstawiali zwykłą służbę – i samo Pismo Święte – bezpośredniemu działaniu Ducha. Luter, Kalwin i inni przedstawiciele reformacji głównego nurtu odrzucili tę dychotomię.

Nie będzie przesadą, jeżeli powiemy wraz z B.B. Warfieldem, że reformacja polegała na odkryciu na nowo Ducha Świętego. Podczas gdy średniowieczna teologia kładła nacisk na łaskę rozumianą jako stworzoną i duchową substancję, którą wlewa się w duszę, by prowadzić ją w drodze ku górze, reformatorzy zwiastowali, iż niestworzony Duch jest darem, który łączy grzeszników z Chrystusem i udziela im wszystkich jego błogosławieństw. Pomimo, że Luter ostro krytykował „marzycieli”, w Małym Katechizmie pisze: „Wierzę, że ani przez własny rozum, ani przez siły swoje w Jezusa Chrystusa, Pana mego, uwierzyć ani z Nim połączyć się nie mogę, ale że mnie Duch Święty przez Ewangelię powołał, darami swymi oświecił, w prawdziwej wierze poświęcił i utrzymał”.

Powszechnie wiadomo, że spośród reformatorów głównego nurtu to Jan Kalwin wniósł szczególny wkład swoją bogatą refleksją pneumatologiczną. Spośród teologii reformatorów, zauważa teolog zielonoświątkowy Veli-Matti Kärkkäinen, to teologia Kalwina była najbardziej przepełniona pneumatologią, chociaż tak samo jak Luter krytykował „marzycielstwo”, które oddziela Ducha od słowa. 3 Teolog rzymskokatolicki Brian Gaybba posuwa się nawet do powiedzenia, iż „wraz z Kalwinem następuje – przynajmniej na zachodzie – ponowne odkrycie biblijnej koncepcji, która była praktycznie zapomniana od czasów patrystycznych. Tą koncepcją był działający Duch Boży.” 4 Wielki humanista Erazm z Rotterdamu napisał pogardliwy list do starszego kolegi Kalwina Wilhelma Farela, w którym karci mieszańców Genewy: „Francuscy uchodźcy mają wciąż te pięć rzeczy na ustach: ewangelię, Słowo Boże, wiarę, Chrystusa, Ducha Świętego”. 5 Jednak Kalwin nie był w tym odosobniony, co pokazuje przykład innych znanych przywódców reformacji – Bucera, Vergmigliego, Cranmera, Knoxa, Łaskiego i Bezy oraz mniej znanych pisarek, takich jak królowa Nawarry Joanna d’Albret oraz Olimpia Fulvia Morata. Nie tracąc nic na chrystocentryczności, reformowane konfesje i katechizmy przyznają ważne miejsce osobie i dziełu Ducha Świętego. Pojawia się on już w pierwszej odpowiedzi w Katechizmie Heidelberskim.

Czerpiąc z Pisma Świętego oraz patrystycznych i średniowiecznych źródeł, epoka tak zwanej reformowanej ortodoksji poświęcała wiele uwagi Duchowi tak w formach liturgicznych i pobożnościowych, jak i w bardziej akademickich poszukiwaniach. Długie traktaty Johna Owena o Duchu Świętym są tylko jednym z przykładów ogromnego wpływu takich pisarzy purytańskich jak William Perkins, Richard Sibbes i Thomas Goodwin. Przychodzą też na myśl Szkoci, tacy jak Gillespie i Rutheford oraz współcześni im autorzy z kontynentu tacy jak Czech Jan Komenský (Komeński), Voetius, Witsius, à Brakel, Pierre du Moulin i Jean Taffin oraz wielu innych.

Jednak z jakiegoś powodu konfesyjne luterańskie i reformowane poglądy na temat Ducha Świętego zostały zastąpione powszechnie albo przez jego marginalizację, albo przez „marzycielstwo”, które ignoruje jego zwykłe posługiwanie się słowami. Jednym z wyjątków jest opasły tom na temat Ducha Świętego pióra Abrahama Kuypera napisany pod koniec XIX wieku. „Chociaż czcimy Ojca i wierzymy w Syna, jakże mało żyjemy w Duchu Świętym! Czasem zdaje się nam nawet, że jest on dodany do wielkich zbawczych dzieł przypadkiem i to tylko w celu uświęcenia nas”. 6

Jeżeli Duch Święty poszedł w niepamięć w szeroko rozumianym protestantyzmie oraz w kręgach reformowanych, to zapomnieliśmy tym samym o bogatej skarbnicy naszej przeszłości. Benedyktyński teolog Kilian McDonell trafnie to przedstawia, choć nie bez pewnego uogólnienia:

„Zarówno w protestantyzmie, jak i w katolicyzmie, doktryna Ducha Świętego – lub pneumatologia – skupia się głównie na osobistych a nie wspólnotowych doświadczeniach. W protestantyzmie zainteresowanie pneumatologią sprowadzało się w dużej mierze do pietyzmu wraz z jego skupieniem na tym, co wewnętrzne. W rzymskim katolicyzmie jej dominującą formą były książki na temat duchowości, odnowy charyzmatycznej lub omawiające strukturę kościoła. Na zachodzie myślimy głównie w chrystologicznych kategoriach i traktujemy Ducha Świętego jako dodatek, „fałszywe” okno, które ma zapewnić symetrię i balans teologii. Wznosimy nasze wielkie teologiczne budowle posługując się kategoriami chrystologicznymi, a potem dodajemy już wzniesione gmachy pneumatologicznymi bibelotami i ozdobami”. 7

Skoro Duch Święty tak często jest tylko dodatkiem do naszej teologii, to nie dziwi, że jego subtelna degradacja wkrada się w nasze modlitwy, rozmowy, uwielbienie i inne aspekty codziennej pobożności. Naturalnie Ojciec jest Bogiem i wierni protestanci stoczyli srogie walki o pełne bóstwo Syna. Jednak Ducha zbyt szybko sprowadzamy do roli facylitatora naszej relacji z Ojcem i Synem. Ale czy Duch Święty jest w pełni Bogiem w tym samym sensie co Ojciec i Syn? Czy credo Nicejskie skłania nas do chwili refleksji, gdy mówimy, że Duch „wraz z Ojcem i Synem wspólnie odbiera uwielbienie i chwałę”?

Z pomocą klasycznych patrystycznych i reformacyjnych dzieł pobożnościowych możemy na nowo odkryć Ducha Świętego, który przechadza się po kartach Biblii oraz w naszych własnych sercach dzisiaj. Nie znajdziemy go w majaczeniach współczesnych „marzycieli”, przeciwko którym ostrzegali Kalwin i Luter. Znajdziemy go raczej postępując tak, jakbyśmy śledzili strugę światła aż do jej źródła – światła świecącego nad dziełem odkupienia ludu Bożego w czasie i przestrzeni, dającego chwałę Synowi i wypełniającego zamysły Ojca.


Ks. dr Michael Horton jest profesorem teologii systematycznej i apologetyki w Westminster Seminary w Escondido w Kalifornii oraz pastorem w United Reformed Church in North America.

Artykuł ukazał się w piśmie Modern Reformation, R. 27, 2018, nr 3 i jest dostępny na stronie White Horse Inn. Tekst tłumaczył Filip Sylwestrowicz. Publikujemy za zgodą wydawcy.

 

  1. Autor odwołuje się do tego, że hebrajskie słowo ruach może oznaczać wiatr, powiew lub ducha – przyp. tłum.
  2. Yves Congar, I Believe in the Holy Spirit: The Complete Three Volume Work in One Volume, tłum. Geoffrey Chapman, New York, 1997, 1:160–166.
  3. Veli-Matti Kärkkäinen, The Holy Spirit: A Guide to Christian Theology, Louisville, 2012, s. 46.
  4. Brian Gaybba, The Spirit of Love: Theology of the Holy Spirit, Londyn, 1987, s. 100. Podobnie jak Matthew Levering (Engaging the Doctrine of the Holy Spirit, Grand Rapids, 2016, s. 321 p. 43), poprzez którego dotarłem do tego autora, uważam, że Gaybba przesadza. Niemniej jednak bogactwo pneumatologicznej refleksji Kalwina jest widoczne w całości jego refleksji teologicznej oraz we wszystkich komentarzach egzegetycznych w taki sposób, jaki nie był typowy dla późnośredniowiecznych traktatów.
  5. Zacytowane w: Emile G. Leonard, A History of Protestantism, Volume 1: The Reformation, Londyn, 1965, s. 306.
  6. Abraham Kuyper, Preface of the Author, The Work of the Holy Spirit, tłum. Henri De Vries, New York, 1900; wznowione w Grand Rapids, 1979, s. xii.
  7. Kilian McDonnell, “The Determinative Doctrine of the Holy Spirit,” Theology Today 39, nr 2 (1982), s.142, zacytowane przez Veli-Matti Kärkkäinena w: The Holy Spirit: A Guide to Christian Theology, Louisville, 2004.