Instytut Tolle Lege

Semper reformanda w kontekście historycznym

16 stycznia 2019 | Robert Godfrey

Fraza ecclesia reformata, semper reformanda (kościół reformowany, stale się reformujący) jest używana tak często, że stała się motto lub sloganem. Przytaczano ją na poparcie zaskakująco szerokiego spektrum teologicznych i kościelnych programów oraz idei. Badacze ustalili, że wywodzi się ona z pobożnościowej książki napisanej przez Jodocusa van Lodensteina w 1674 roku. Van Lodenstein nie miał żadną miarą zamiaru ukuć sloganu. Jakie zatem były jego intencje i co miał na myśli używając tego sformułowania? 

Van Lodenstein był księdzem kościoła ewangelicko-reformowanego w Republice Zjednoczonych Prowincji, czyli na terenie dzisiejszej Holandii. Ów kościół zrodził się z dekad wiernego zwiastowania przez księży – z których wielu było wykształconych w Genewie – ryzykujących życie, żeby głosić ewangelię, najpierw we francuskojęzycznych regionach Niderlandów, a potem także w ich mówiącej po holendersku północnej części. Niektórzy pastorzy stali się męczennikami za wiarę, ale pomimo tego udało im się zebrać bogate żniwo oddanych wiernych. Ich przesłanie o potrzebie reformy kościoła według Biblii przemawiało do wielu ludzi, którzy widzieli liczne przejawy zepsucia w starym kościele.      

Pod panowaniem Karola V i Filipa II rząd Niderlandów czynił wszelkie starania, żeby stłumić wiarę reformowaną, co było w dużej mierze przyczyną powstania mieszkańców Niderlandów przeciwko władzy Hiszpanów. Owo powstanie (1568-1648) przeszło do historii jako wojna osiemdziesięcioletnia i zrodziło nowe państwo w północnej części Niderlandów. W tym państwie – Zjednoczonych Prowincjach, znanych też jako Republika Zjednoczonych Prowincji – kościół ewangelicko-reformowany był dominującym wyznaniem, cieszył się poparciem władz i w połowie siedemnastego wieku należała do niego większość ludności.   

Kościół ten podpisywał się pod Konfesją Belgijską (1561 r.) oraz Katechizmem Heidelberskim (1563 r.), a jego ustrój był co do istoty prezbiteriański. Jego wolność ograniczały jednak ingerencje protestanckich władz świeckich nowego kraju, co dotyczyło w szczególności kwestii dyscypliny kościelnej. Owe ingerencje były jedną z przyczyn kryzysu w kościele, który nastąpił na początku siedemnastego wieku wraz z pojawieniem się arminianizmu. Został on rozwiązany podczas wielkiego międzynarodowego synodu w Dordrechcie w latach 1618-1619. Przygotowane podczas tego synodu Kanony z Dordrechtu stały się kolejnym autorytatywnym tekstem doktrynalnym w życiu kościoła. 

Jodcus van Lodenstein urodził się w ważnej rodzinie w mieście Delft w 1620 roku. Uczył się od dwóch spośród najwybitniejszych reformowanych profesorów jego czasów: scholastyka i pietystycznego teologa Gisbertiusa Voetiusa z Utrechtu oraz Johannesa Cocceiusa znanego z teologii przymierzy, który wykładał we Franeker. Chociaż przyjaźnił się z obydwoma teologami, to większy wpływ miał na niego Voetius. Podkreślał on zarówno znaczenie precyzyjnej teologii, jak i chrześcijańskiego sposobu życia. Van Lodenstein został powołany na pastora w Utrechcie, gdzie służył od 1653 roku aż do swojej śmierci w 1677 roku. Jako pastor stale zachęcał wiernych do zdyscyplinowanego i pełnego życia chrześcijaństwa.    

Van Lodenstein zastał wspólnotę, która była bezsprzecznie w pełni zreformowana zgodnie z reformowaną lub kalwinistyczną interpretacją Biblii. Kalwini często przedstawiali swoją wizję kościoła za pomocą trzech kategorii: doktryny, nabożeństwa i ustroju kościelnego. W każdym z tych obszarów holenderski kościół ewangelicko-reformowany był w pełni kalwińskim i przypominał pod wieloma względami inne kalwińskie kościoły w Europie. 

Jednak w życiu kościoła nigdy nie ma zupełnej stagnacji i van Lodenstein z pewnością dostrzegał zmiany, które zaszły w jego czasach. Na przykład w obszarze doktryny myśliciele reformowani rozwijali teologię przymierzy, która miała pozwolić lepiej zrozumieć strukturę objawienia rozwijającego się w Biblii oraz dzieło Chrystusa. Większość reformowanych chrześcijan postrzegało to jako prawdziwy postęp. Van Lodenstein mógł też obserwować zwiększenie się roli organów w nabożeństwach reformowanych w jego czasach. Wiedział o dyskusjach, czy ta zmiana była pozytywną reformą, czy wypaczeniem właściwej formy nabożeństwa. Czy takie właśnie rzeczy miał na myśli, kiedy napisał, że kościół jest reformowany i stale się reformujący?  

Odpowiedź na to pytanie brzmi nie. Van Lodenstein nie myślał o poprawkach i zmianach w doktrynie kościoła, formie jego nabożeństwa lub ustroju. Reformy w tych zewnętrznych kwestiach były absolutnie konieczne w szesnastym wieku oraz na początku siedemnastego, kiedy działali reformatorzy. Jednak dla kalwinistów takich jak van Lodenstein to dzieło zostało już zakończone. Nie rozmyślał nad znaczeniem stosunkowo małych zmian. W przeciwieństwie do ludzi żyjących w kolejnych wiekach, nie wierzył, że postęp i zmiany są konieczne i dobre same w sobie. Był przekonany, że Biblia w jasny sposób przedstawia podstawy doktryny, formę nabożeństwa i ustrój kościoła, a kościoły ewangelicko-reformowane są w tych kwestiach właściwie zreformowane. W tym sensie reformacja była powrotem do nauczania Biblii. Reformatorzy skutecznie tego dokonali i ta sprawa była załatwiona. 

Wielką troską księży takich jak van Lodenstein były nie zewnętrzne aspekty religii – niezależnie od ich ogromnego znaczenia – ale raczej jej wewnętrzna strona. Van Lodenstein był reformowanym pietystą i należał do ruchu nazywanego holenderską drugą reformacją. 1 W związku z tym przejmował się tymi samymi problemami co angielscy purytanie. Wszyscy oni wierzyli, że zewnętrzne aspekty religii zostały uważnie i wiernie zreformowane według Słowa Bożego, ale istniała ich zdaniem wielka potrzeba, żeby księża prowadzili ludzi w prawdziwej religii serca. Dostrzegali, że wielkim zagrożeniem w ich czasach była nie fałszywa doktryna, zabobon lub bałwochwalstwo, ale formalizm. Niebezpieczeństwo formalizmu polega na tym, że członkowie kościoła mogą wyznawać poprawną doktrynę, uczestniczyć w prawdziwym nabożeństwie w biblijnie zarządzanym kościele, ale mimo to nie posiadać rzeczywistej wiary. Jak Jezus ostrzegał w swoich czasach faryzeuszy, cytując proroka Izajasza: „lud ten czci mnie wargami, ale serce ich daleko jest ode mnie” (Mt 15,8 BW).    

Częścią religii, która zawsze wymaga reformowania, jest ludzkie serce. O żywą religię i prawdziwą wiarę trzeba nieustannie dbać. Formalizmowi, zobojętnieniu i konformizmowi trzeba się nieustannie przeciwstawiać wierną posługą duszpasterską.  

Van Lodenstein oraz jego stronnicy wierzyli, że Kanony z Dordrechtu przedstawiają wizję prawdziwej religii, takiej jak ich własna. Jedną z najistotniejszych kwestii w walce przeciw arminianizmowi była doktryna odrodzenia. Szesnastowieczni teologowie reformowani używali słowa „odrodzenie” jak jednego z kilku synonimów „uświęcenia”. W związku z tym na przykład 24 artykuł Konfesji Belgijskiej mówi, że jesteśmy odrodzeni przez wiarę. Jednak podczas zmagań z arminianizmem odrodzenie nabrało bardziej technicznego znaczenia i zaczęło odnosić się do suwerennego działania Ducha Świętego, który zasiewa nowe życie w duszy, co jest konieczne, by ta mogła wierzyć. To nowe znaczenie słowa „odrodzenie” wyjaśnia, w jaki sposób wiara jest darem od Boga, a nie działaniem ludzkiej wolnej woli. Jednocześnie wyjaśnia też, w jaki sposób chrześcijanie mogą, z łaski Bożej, żyć nowym życiem i dążyć do świętości. Jak mówią Kanony z Dodrechtu:

„Kiedy jednak Bóg sprawuje swe upodobanie w swych wybranych, czyli wypracowuje w nich prawdziwe nawrócenie, nie tylko sprawia, że ewangelia jest im głoszona na zewnątrz i potężnie oświeca ich umysły swym Duchem Świętym, aby mogli odpowiednio zrozumieć i rozróżnić rzeczy z Ducha Bożego, lecz poprzez skuteczność tego samego odradzającego Ducha wypełnia najgłębsze zakamarki człowieka, otwiera zamknięte i rozmiękcza zatwardzone serca, obrzezuje to, co było nieobrzezane; przydaje nowe cechy woli, którą — mimo iż była dotąd martwa — ożywia, podnosząc ze zła, nieposłuszeństwa i upartości, czyniąc ją dobrą, posłuszną i zgodną; ożywia i umacnia ją, aby niczym dobre drzewo mogła przynosić owoce dobrych uczynków.” 2

Doktryna odrodzenia była zatem używana, żeby podkreślić podstawę nowego życia chrześcijanina oraz potrzebę realizowania się tego nowego życia w praktyce. Chrześcijanie powinni wystrzegać się formalizmu i wprowadzać swoją wiarę w życie w codziennych zmaganiach z grzechem, znajdując odpoczynek i nadzieję w obietnicach oraz w Bożym Duchu.  

Zatem co miał na myśli van Lodenstein poprzez swoją słynną frazę „kościół reformowany i stale się reformujący”? Prawdopodobnie coś takiego: skoro mamy już kościół zreformowany w zewnętrznych kwestiach doktryny, nabożeństwa i ustroju, nie ustawajmy nigdy w staraniach, żeby nasze serca i życie były reformowane przez Słowo i Ducha Bożego. Jakiekolwiek inne znaczenia mogą zostać nadane tej frazie, to pierwotne jest warte zachowywania i ciągłego rozważania.


Ks. dr Robert Godfrey – jest pastorem w United Reformed Church, członkiem organizacji Ligonier Ministries zajmującym się nauczaniem i emerytowanym profesorem historii Kościoła oraz byłym prezydentem Westminster Seminary w Kalifornii.

Artykuł ukazał się na stronie Ligonier Ministries. Publikujemy za pozwoleniem. Tłumaczył Filip Sylwestrowicz.

 

  1. Ang. Dutch Second Reformation. Holenderska nazwa tego ruchu to Nadere Reformatie, to znaczy „głębsza reformacja” – przyp. tłum.
  2. Kanony z Dodrechtu 3/4.11. Polskie tłumaczenie za: http://gdansk.reformacja.pl/pliki/pdf/kanony_z_dort.pdf