Instytut Tolle Lege

Kościół i Izrael

14 lutego 2018 | Michael Horton

„Centrum wszystkich zapowiedzi prorockich stanowi państwo Izrael”, wieszczy Hal Lindsey 1. 14 maja 1948 roku Izrael stał się ponownie państwem i jak pisze Lindsey: „Z tego powodu jestem przekonany, że jesteśmy teraz w wyjątkowym czasie, który został jasno i precyzyjnie przewidziany przez proroków hebrajskich. Wobec tego wszystkie spośród rozmaitych proroctw wypełnią się w tym pokoleniu.”

Dyspensacjonaliści utrzymują, że proroctwa Ezechiela i Daniela dotyczące przyszłej restytucji Izraela, spełniły się przy ponownym powstaniu tego państwa w 1948 roku. Czy to prawda? Czy to właśnie mieli na myśli prorocy? Pojawia się także następne pytanie: czy obietnice, które Bóg dał Abrahamowi, spełniły się w ruchu syjonistycznym czy w Ewangelii Jezusa Chrystusa? Ale zacznijmy od początku: rok 1948.

Ezechiel prorokuje: „Teraz odmienię los Jakuba, zmiłuję się nad całym domem izraelskim i zadbam gorliwie o święte moje imię” (Ez 39,25 2). Proroctwa Daniela są ogłoszone w 530 roku przed Chrystusem (tylko 55 lat po Ezechielu) i one także wskazują na przyszłą odbudowę ówcześnie zniszczonego narodu izraelskiego. W czasie służby Ezechiela naród zostaje wygnany i zabrany do niewoli babilońskiej, a obaj prorocy w czasie tej tragedii dają ludowi nadzieję. Sto lat później obietnice dane przez tych dwóch proroków spełniają się, kiedy Nehemiasz i Ezdrasz dostają zgodę na powrót wraz z uwolnionymi wygnańcami i odbudowanie Jerozolimy.

Mury miasta zostały odbudowane, lud Boży powraca i choć teren ten pozostaje tylko satelitą imperium, babilońscy władcy opróżniają swoje skarbce, aby pomóc w odbudowie. To wszystko jest zgodne z przepowiednią, że Bóg wyprowadzi swój lud z wygnania z powrotem do Jerozolimy. Co więcej, nowa świątynia jest budowana przy pomocy króla perskiego.

Wszystko to spełniło się w ciągu stulecia od proroctwa. Świątynia została odbudowana, ofiary przywrócone, miasto odbudowane, a wygnańcy wrócili do domu. Tyle o 1948 roku.

Oczywiście są też na przykład przepowiednie Daniela, których wypełnienie wykracza poza powrót z niewoli za Nehemiasza. Jedną z ilustracji tego faktu jest wizja czterech królestw – Babilonu i Medo-Persji (dwa królestwa, które istniały za życia Daniela), Grecji (II w. przed Chrystusem) i Rzymu (I w. przed Chrystusem – I w. po Chrystusie). Wszystkie te światowe mocarstwa miały upaść, z czego o dwóch Daniel wiedział bezpośrednio, natomiast dwa ostatnie spełniły się do końca I w. po Chrystusie. Te ziemskie mocarstwa nigdy nie przetrwają mocarstwa Tego, który przychodzi i który w końcu zgromadzi w domu Swój rozproszony lud (zarówno Żydów jak i pogan): „Ustanowię nad nimi jednego pasterza, mojego sługę Dawida, i będzie je pasł; będzie je pasł i będzie ich pasterzem” (Ez 34,23). To było właśnie to proroctwo, którego wypełnienie ogłosił Jezus, kiedy określił siebie Dobrym Pasterzem w Ewangelii Jana, w rozdziale 10. Toteż Ezechiel nie dotyczy żydowskiego syjonizmu w 1948 roku, ale powrotu z wygnania w 440 roku przed Chrystusem, a ostatecznie mówi o Jezusie Chrystusie jako Synu Dawida.

A co ze zniszczeniem świątyni? Czy w Nowym Testamencie nie zostało przepowiedziane, że dojdzie do ostatecznego zniszczenia świątyni i miasta? Faktycznie, zostało. „A gdy Jezus opuszczał świątynię i odchodził, przystąpili uczniowie jego, aby mu pokazać zabudowania świątyni. A On, odpowiadając, rzekł do nich: Czy nie widzicie tego wszystkiego? Zaprawdę powiadam wam, nie pozostanie tutaj kamień na kamieniu, który by nie został rozwalony” 3. Ten fragment jest często przytaczany, jakoby miał być wypełniony w naszych czasach, jednak, kiedy uczniowie chcieli dowiedzieć się, jakie będą temu towarzyszyły znaki, Jezus powiedział: „wtedy wydawać was będą na udrękę i zabijać was będą”. Czy to nie brzmi tak, jakby Jezus przygotowywał ich na niezwłoczną realizację tej przepowiedni? W istocie, została ona wypełniona w 70 roku po Chrystusie, kiedy miasto zostało zniszczone przez Rzymian, a Żydzi i chrześcijanie byli mordowani i rozproszyli się, natomiast świątynia została tak doszczętnie zniszczona, że „nie pozostał tam kamień na kamieniu”. Cesarz rzymski, uznający się za Boga, zasiadł w miejscu świętym, czym wypełnił proroctwo Daniela o „ohydzie spustoszenia”. Ale jeśli po latach dyspensacjonalnego nauczania na temat „ohydy spustoszenia”, która ma wydarzyć się w trakcie ucisku, trudno jest zaakceptować powyższą interpretację, to spójrzmy na komentarz samego Pana Jezusa: „Gdy więc ujrzycie na miejscu świętym ohydę spustoszenia, którą przepowiedział prorok Daniel – kto czyta, niech uważa – wtedy ci, co są w Judei, niech uciekają w góry” 4. Czyż bezpośredni słuchacze nie zrozumieliby jasno słów Jezusa, że chce ich przygotować do wydarzeń, które mają zaraz nastąpić? „Gdy więc ujrzycie na miejscu świętym…”

Zatem proroctwa Daniela i Ezechiela nie znajdują swojego wypełnienia w 1948 roku, ani w żadnym innym okresie, który zbiega się z obecnymi, godnymi uwagi wydarzeniami.

Drugie pytanie jest jednak bardziej istotne: czy współczesne państwo Izrael lub – ujmując całościowo – syjonizm są wypełnieniem Bożych obietnic danych Abrahamowi? Klasyczny dyspensacjonalizm odwołuje się do dwóch planów zbawienia, choć ostatnie rewizje zmiękczyły nieco przekaz radykalnej dyskontynuacji. W klasycznym dyspensacjonalizmie główny Boży plan dotyczy narodu izraelskiego. Kościół jest „nawiasem” (Chafer 5), swego rodzaju dopiskiem lub bocznym torem, w kontraście do głównej Bożej misji zbawienia etnicznego, narodowego Izraela.

Sądzimy, że to stanowisko dramatycznie wypacza plan Boży i jasne nauczanie Pism. A czyniąc tak ryzykuje – oferując plan odkupienia, który, przynajmniej w sprawach doczesnych, nie wymaga wstawiennictwa jedynego Zbawiciela świata – dając fałszywą nadzieję współczesnym Żydom. Jeśli uważasz, że jest to karykatura tego stanowiska, wybierz się na coroczne National Prayer Breakfast in Honor of Israel (Krajowe Śniadanie Modlitwy na cześć Izraela) w Waszyngtonie, D.C. Któregoś roku wybrałem się tam i pamiętam fundamentalistycznych kaznodziejów i „ekspertów” do spraw proroctw, którzy prowadzili to chrześcijańsko-żydowskie zgromadzenie w modlitwie „do naszego wspólnego Ojca, Boga Abrahama, Izaaka i Jakuba”. A jeśli inna grupa chrześcijan miałaby w okolicy modlitewne spotkanie chrześcijańsko-muzułmańskie lub chrześcijańsko-hinduistyczne, odebrane by to było jako oczywiste zaprzeczenie wyjątkowości Chrystusa i Jego wstawiennictwa. Ale dla tych ludzi Żydzi ewidentnie nie potrzebują Ewangelii, bo nawet mimochodem nie było o niej mowy. Nawet jedna modlitwa nie zakończyła się w imię Chrystusa.

Apostoł Paweł nazwałby to herezją Galacjan. „Z tego możecie poznać, że ci, którzy są z wiary, są synami Abrahama. A Pismo, które przewidziało, że Bóg z wiary usprawiedliwia pogan, uprzednio zapowiedziało Abrahamowi: W tobie będą błogosławione wszystkie narody. Tak więc ci, którzy są ludźmi wiary, dostępują błogosławieństwa z wierzącym Abrahamem. Bo wszyscy, którzy polegają na uczynkach zakonu, są pod przekleństwem” (Gal 3,7-10). Zatem nie ma dwóch planów zbawienia. Zarówno Żydzi jak i poganie są „pod przekleństwem” i mogą zbliżyć się do Boga i otrzymać Jego obietnice jedynie przez wiarę w Jezusa Chrystusa. Sugestia, jakoby Bóg wypełniał swoje obietnice względem narodu izraelskiego bez Chrystusa, z pewnością ociera się o herezję.

Ale Bóg nie wypełnia swoich obietnic względem narodu izraelskiego. Ohyda, która siała spustoszenie w 70 roku po Chrystusie, spustoszyła także świątynię. I choć radujemy się wraz z prześladowanymi Żydami z całego świata ich powrotem do ojczyzny, to rok 1948 nie ma żadnej proroczej wagi.

Jeśli przyjrzymy się uważnie obietnicom danym Abrahamowi (Rdz 12,2-3) oraz wielu ostrzeżeniom, które później znajdziemy w całym Starym Testamencie, obietnica własnej ziemi jest uwarunkowana posłuszeństwem Izraela. Natomiast obietnica docelowej Ziemi Obiecanej, miejsca odpoczynku, jest dostępna jedynie przez wiarę. Tak więc starotestamentowi patriarchowie nie byli tak bardzo zainteresowani skrawkiem ziemi, jak są współcześni dyspensacjonaliści. „Przez wiarę [Abraham] osiedlił się jako cudzoziemiec w ziemi obiecanej na obczyźnie (…). Oczekiwał bowiem miasta mającego mocne fundamenty, którego budowniczym i twórcą jest Bóg. (…) Przeto też z jednego człowieka, i to nieomal obumarłego, zrodziło się potomstwo tak liczne jak gwiazdy na niebie (…). Wszyscy oni poumierali w wierze, nie otrzymawszy tego, co głosiły obietnice (…)”  (Hbr 11,9-13). Co takiego? Nie otrzymali tego, co głosiły obietnice? Byli przecież w tej ziemi, czyż nie? Ale Biblia mówi, że nie to jest ostateczną obietnicą. „(…) wyznali też, że są gośćmi i pielgrzymami na ziemi [nawet w ziemi obiecanej]. Bo ci, którzy tak mówią, okazują, że ojczyzny szukają.” Ale oni mieli własną ojczyznę! „I gdyby mieli na myśli tę, z której wyszli, byliby mieli sposobność, aby do niej powrócić; lecz oni zdążają do lepszej, to jest do niebieskiej” (Hbr 11,14-16).

Widzisz więc, że obietnice dane Abrahamowi są wypełnione w Chrystusie i przekazane wszystkim tym, którzy przez wiarę należą do Chrystusa. Czy to Żyd czy poganin – wszyscy, którzy polegają na uczynkach prawa są nadal pod przekleństwem, a bez Mesjasza nie ma żadnej obietnicy czegokolwiek poza sądem.

„Pytam więc: Czy Bóg odrzucił swój lud? Bynajmniej.” pisze Apostoł Paweł, wspominając jako Żyd swoje własne nawrócenie do Chrystusa. „Podobnie i obecnie [a nie kiedyś w przyszłości] pozostała resztka według wyboru łaski” (Rz 11,1.5). W obecnych czasach Bóg wszczepia w gałęzie Izraela gałązki z obcych, pogańskich drzew i tworzy jedną rodzinę, w której „nie masz Żyda ani Greka (…); albowiem wy wszyscy jedno jesteście w Jezusie Chrystusie” (Ga 3,28).


Ks. dr Michael Horton jest profesorem teologii systematycznej i apologetyki w Westminster Seminary w Escondido w Kalifornii oraz pastorem w United Reformed Church in North America. Artykuł ukazał się pierwotnie w piśmie Modern Reformation, R. 3, 1994, nr 3 (dostępnym na stronie White Horse Inn: https://www.whitehorseinn.org/issue/eschatology/). Tekst tłumaczył Adam Grabowicz. Publikujemy za zgodą wydawcy.

 

  1. Harold Lee Lindsay, amerykański ewangelista, absolwent Dallas Theological Seminary, jeden z czołowych reprezentantów chrześcijańskiego syjonizmu i dyspensacjonalizmu w Stanach Zjednoczonych – przyp. tłum.
  2. Cytaty biblijne w tłumaczeniu pochodzą z Biblii warszawskiej – przyp. tłum.
  3. Mt 24,1-2 – przyp. tłum.
  4. Mt 24,15-16 – przyp. tłum.
  5. Lewis Sperry Chafer, założyciel Dallas Theological Seminary, jeden z głównych zwolenników dyspensacjonalizmu w XX w. – przyp. tłum.