Instytut Tolle Lege

Upamiętniamy reformację, ale co świętujemy?

20 listopada 2017 | Carl Trueman

Październik to miesiąc kiedy jako specjalista od reformacji nie mogę narzekać na brak zajęć. W miarę jak zbliża się rok 2017 1 i 500 rocznica protestu Lutra przeciw odpustom, mój kalendarz coraz bardziej się wypełnia. Pojawia się jednak pytanie: ewangelikałowie zapewne będą upamiętniać reformację w 2017 roku, ale co tak naprawdę będą świętować?

Jeżeli jesteś na przykład baptystą, to że chcesz upamiętnić Lutra, wydaje się dziwne. Tego, co powiedziałby o twoich poglądach na sakramenty, nie sposób by było powtórzyć w przyzwoitym towarzystwie. Podobnie z resztą byłoby w przypadku Zwingliego i Kalwina, z których ten pierwszy doprowadził do egzekucji kilku z was. Jeżeli jesteś zielonoświątkowcem lub charyzmatykiem, to obawiam się, że Luter uważałby cię za fanatyka – Schwärmera, a Kalwin odrzuciłby cię jako wariata. Jeżeli natomiast zajmujesz memorialistyczne stanowisko w sprawie Wieczerzy Pańskiej, Kalwin mógłby cię tolerować, ale Luter – cóż, znów przychodzi mi do głowy brzydkie słowo Schwärmer.

Nie wyobrażaj też sobie, że obojętność w tych sprawach stwarza dla ciebie drogę ucieczki. Jeżeli powątpiewasz, że chrzest niemowląt lub realna obecność są tak ważne, że kościół musi być podzielony w tych kwestiach, to także nie znalazłbyś miejsca przy reformacyjnym stole. Jak Lyndal Roper pokazuje w swojej znakomitej biografii Lutra, realna obecność miała tak centralne miejsce w jego myśleniu, że kwestionując to, oswajamy go nie do poznania.  Pod tym względem także Kalwin i Zwingli kwalifikowaliby się do nazwania słowem na „S”, przynajmniej zdaniem Lutra. Zapewne nie muszę przypominać, co by cię spotkało za poważne odstępstwo od nicejskiej doktryny trynitarnej. Miguel Servet mógłby niestety o tym zaświadczyć.

Problem polega na tym, że reformacja jest przyjazna dla amerykańskiego ewangelikalizmu tylko, jeżeli zredukuje się ją tak, że zawiera w sobie niewiele więcej niż doktrynę o usprawiedliwieniu łaską przez wiarę. W szesnastowiecznej reformacji chodziło jednak o znacznie więcej i wiele z tych rzeczy nie pasuje do współczesnej wiary ewangelikalnej. Reformacja i reformatorzy muszą zatem, podobnie jak Bonhoeffer i C.S. Lewis, zostać ocenzurowani i oswojeni, tak aby przejść dziwną metamorfozę we współczesnych amerykańskich ewangelikałów. Prawda jest taka, że priorytety i troski dzisiejszego amerykańskiego ewangelikalizmu mają znikomy i wątpliwy związek z tymi, które znajdujemy w konfesjach i katechizmach reformacji oraz o których świadczyły postawy i czyny reformatorów.

Jakże odmienne było moje doświadczenie w tym roku, kiedy to jako najdziwniejszy z protestanckich tworów – reformowany teolog, który bardziej kocha Lutra niż Kalwina – spędziłem kilka dni jako jedyny prezbiteriański lub reformowany mówca na konferencji luteran z Synodu Missouri. Czterystu amerykańskich luteran przeciw jednemu Schwärmerowi z dala od domu. Spodobała mi się ta nierówność szans i podjąłem walkę. Uderzyło mnie jednak coś, czego nie doświadczyłem wcześniej: była to odświeżająca zmiana. Przebywałem wśród konfesyjnych protestantów, którzy ostro się ze mną nie zgadzali zgodnie z podziałami w ramach reformacji, ale zarówno ja jak i historyczny kształt wiary chrześcijańskiej obchodziliśmy ich na tyle, że chcieli przekonać mnie do zmiany poglądów na temat Wieczerzy Pańskiej. Nie satysfakcjonowało ich zrelatywizowanie tej kwestii lub pogodzenie się z tym, że możemy się w tej kwestii nie zgadzać. Postępowali tak, ponieważ rozumieli reformacyjny protestantyzm zgodnie z jego historycznym kształtem oraz dynamiką konfesyjną.

W podobnym duchu kończę właśnie książkę razem z moim przyjacielem – luterańskim historykiem i teologiem Bobem Kolbem 2. Jej celem jest paralelne przedstawienie wiary luteran i reformowanych, tak aby pokazać w czym się zgadzają i różnią. Chcemy to wszakże zrobić w duchu chrześcijańskiego szacunku. Prawdziwy ekumenizm musi się zacząć od tego – od uczciwego stwierdzenia, że różnimy się w ważnych kwestiach. W przyszłym roku też planuję przemawiać na innym wydarzeniu organizowanym przez Synod Missouri. Znów, tu zaczyna się prawdziwy ekumenizm – kiedy zamiast redukować wiarę do minimum wymaganego, aby podtrzymać istnienie wybranych przez nas organizacji para-kościelnych, decydujemy się na uczciwą konfrontację w sprawie różnic, które mają znaczenie. Wiecie, w sprawie takich kwestii jak chrzest lub Wieczerza Pańska. 

W przyszłym roku, kiedy ewangelikalne zloty mające na celu celebrowanie reformacji rozpoczną się na dobre (i, szczerze mówiąc, będę mówcą na kilku z nich), musimy zadać sobie pytanie (pozwolę sobie je powtórzyć): kiedy ewangelikałowie będą upamiętniać reformację w 2017 roku, co tak naprawdę będą świętować? Podejrzewam, że odpowiedzią jest, iż będą świętować zdolność amerykańskiego ewangelikalizmu do odtwarzania przeszłości na swój własny obraz i oswajania tym samym tych postaci, które uznaje on za odpowiednie, aby umieścić je we własnym panteonie bohaterów. Niewątpliwie, będzie przy tej okazji wiele zabawy. Tak naprawdę wierzę, że cokolwiek sprawia, iż chrześcijanie zaczynają bardziej kochać swoją historię, jest dobrą rzeczą i powinniśmy to wspierać. Jednak jeżeli patrząc w przeszłość, widzisz tylko odbicie samego siebie, nie możesz się z niej za wiele nauczyć. Pięćsetna rocznica reformacji okaże się utraconą szansą na prawdziwą teologiczną i eklezjalną refleksję, jeżeli polegać będzie tylko na uprawianiu na poły fikcyjnej hagiografii w służbie afirmacji samych siebie. Miejmy wszakże nadzieję, że okaże się ona czymś więcej niż to. 

__________________________

Ks. dr Carl R. Trueman – jest profesorem historii kościoła w Westminster Theological Seminary w Filadelfii, autorem licznych publikacji akademickich oraz popularnych i ordynowanym pastorem w Orthodox Presbyterian Church. Wpis ukazał się pierwotnie na blogu First Things: https://www.firstthings.com/blogs/firstthoughts/2016/09/remembering-the-reformation-but-celebrating-what . Publikujemy ponownie za pozwoleniem, tłumaczył Filip Sylwestrowicz.   

 

  1. Artykuł ukazał się pierwotnie 29 października 2016 roku – przyp. tłum.
  2. Książka ukazała się 17 października 2017 roku – Robert Kolb i Carl Trueman, Between Wittenberg and Geneva: Lutheran and Reformed Theology in Conversation, Grand Baker Academic, Grand Rapids 2017 – przyp. tłum.