Instytut Tolle Lege

Modne przywództwo

7 listopada 2017 | Michał Rogatko

Problematyka związana z przywództwem stała się w ostatnich latach w Polsce tematem niesłychanie modnym. W firmach, fundacjach, polityce i w kościołach. Stała się wręcz obiektem swoistego uwielbienia. Takim fetyszem – w katalogu metod na życie i karierę – w latach 80. XX wieku były firmy zagraniczne, polonijne i wszystko, co miało kontakt z zagranicą. W latach 90. prym wiódł marketing. Na przełomie stuleci na pierwsze miejsce wysunęły się firmy IT i tzw. nowe technologie, które to przyciągają zainteresowanie pracowników czy inwestorów z różną intensywnością do dzisiaj. Pierwsza dekada XXI wieku, do kryzysu 2008 roku, to giełda i rynki finansowe (ten trend zapoczątkowany został wraz z powstaniem GPW już w 1991). Dzisiaj to właśnie przywództwo pokazywane jest jako ten idealny sposób dla każdego na zadowolenie w życiu, budowę swojej kariery. „Musisz być przywódcą, aby być spełnionym!” Czy słusznie?

Tak jak wszyscy nie mogą pracować „w marketingu” (cokolwiek to znaczy), bo potrzebni są np. lekarze czy piekarze, tak samo, a nawet jeszcze bardziej, nie wszyscy mogą zostać przywódcami. Jest to truizm, ale groźne jest, że zaproszenia na konferencje i szkolenia dotyczące przywództwa kierowane są do wszystkich, a wobec wątpliwości wyjaśnia się niezdecydowanym, że przywódcą jest każdy, np. w rodzinie. Nie jest to prawda 1.

Rodzina powołana została do tego, aby realizować Boży plan odnośnie ludzkości 2. Kobieta i mężczyzna razem są odzwierciedleniem chwały Bożej 3, każde z nich ma swoje zadania, ale relacja w rodzinie oparta jest na miłości i szacunku 4, a nie na miernikach efektywności czy kryteriach finansowych. Spróbujmy sobie wyobrazić prezesa firmy tworzącego rodzinę z organizacji, za którą odpowiada! Wizja dość przerażająca, w szczególności dla właściciela firmy, ale również dla pracowników. Jeszcze bardziej włos jeży się na głowie, gdy pomyślimy o rodzinie zarządzanej jak firma przez ojca-tyrana. Dlatego też w dalszych rozważaniach na temat przywództwa odsuwam na bok rodzinę, ponieważ przywództwo w tym rozumieniu jej nie dotyczy.

Organizacje świeckie potrzebują ewidentnie mocnego, przygotowanego, zorientowanego na cel przywództwa. Ze względu na obfitość literatury na ten temat, tak naukowej, jak i popularnej 5, nie będę omawiał tego obszaru, aczkolwiek zastosuję pewne porównania.

Skoncentruję się zatem na przywództwie w kościele czy wspólnocie religijnej.

Tak jak w innych organizacjach, w kościele nie potrzebujemy mnogości przywódców. Potrzebujemy tylko tych, którzy do tej roli są powołani.

W swoich licznych książkach, tłumaczonych również na język polski, znany teolog i kaznodzieja Sinclair B. Ferguson, wspomina o zagrożeniach płynących z ulegania modom i wikłania kościołów w rozważanie problemów o znaczeniu drugorzędnym 6. Prowadzi to do braku koncentracji na Bogu i stawianiu innych kwestii na równi lub wręcz powyżej Boga, co jest grzeszne z definicji 7. Przykładem tego może być kładzenie zbytniego nacisku na takie sprawy jak wystrój kościoła czy rolę zespołu uwielbieniowego w czasie nabożeństwa, ale też samorozwój poszczególnych członków kościoła i inne aspekty związane z psychologią, koncentracja na budowie wspólnoty, uczestnictwo w konferencjach i wiele innych, kończąc na ustawicznym formowaniu liderów (przywódców). To wszystko mogą być bardzo dobre rzeczy, ale nie mogą przesłaniać członkom Kościoła jedynego Boga. I to jest pierwszy potencjalny problem związany z przywództwem w Kościele.

Po drugie, podobnie jak w organizacjach świeckich, nieprawdą jest twierdzenie, że w zakresie przywództwa w Kościele rozwijać powinni się wszyscy. Wszyscy chrześcijanie powołani są do kapłaństwa, ale przecież nie wszyscy mogą przewodzić, nauczać, zarządzać czy zwiastować 8. Tak jakby powołanie do przywództwa było tym właściwym, a wszystkie inne drugorzędnymi. Przypomina to rozważania Marcina Lutra dotyczących czasów mu współczesnych (o czym warto wspomnieć w roku 500-lecia Reformacji), w których krytycznie wypowiada się m.in. o życiu klasztornym i powszechnym wówczas 9 przekonaniu o wyższości powołania duchownego nad jakimkolwiek innym. Przerodziło się to u Lutra w stanowczy sprzeciw, a nawet wrogość (które wyrażał nie przebierając w słowach) wobec wywyższania osób duchownych i traktowania ich powołania jako lepszego, wartego uwielbienia 10. Znak równości między powołaniem świeckim a powołaniem duchownym, w sensie znaczenia dla bliźniego i sposobu na podobanie się Bogu, stawiał również Jan Kalwin 11. Godne są służby, funkcje i zajęcia wszelkiego rodzaju, bo pełniąc je można podobać się Bogu, który ustanowił każde zajęcie.

Koncepcję powołania i zawodu u Lutra rozwija Max Weber 12. Niemieckie słowo Beruf oznacza tak zawód jak i powołanie (podobnie jak angielskie calling). I w tym kierunku, oczywiście nie z przyczyn lingwistycznych, podąża ta koncepcja. Podkreślana jest konieczność docenienia wykonywanych zawodów świeckich i prostych funkcji społecznych jako działań w najwyższym stopniu moralnych, nie mniej moralnych od działań osób pełniących rolę przywódczą w kościele. Przyjmuje się w tej koncepcji, że zwykły zawód czy czynność, niemające z przywództwem nic wspólnego, są nie gorszą metodą na wyrażenie miłości bliźniego, a współczesny podział pracy wymaga, aby każdy pracował tak, by swoją pracą służyć innym 13.

I tak płynnie przechodzimy do trzeciej i najważniejszej cechy przywództwa w Kościele jaką jest służebność, czyli rozumienie przywództwa duchowego jako służby. Wyraźnie pokazał to sam Jezus swoją postawą wobec uczniów, której kwintesecją jest opowieść o umywaniu nóg uczniom 14. Jezus nie korzysta ze statusu władcy, przywódcy (a na pewno możemy Go tak nazwać), ale służy swoim uczniom pokazując, jak mają to czynić 15 względem osób, które zostaną im powierzone. Nie mogę oprzeć się pokusie, aby nie wspomnieć jeszcze raz o Lutrze, który zauważył, że zwierzchność świecką obowiązują te same zasady, a więc służebna rola względem podwładnych 16. Przecież nawet słowo minister oznacza po łacinie sługę lub pomocnika. Ważne jest, aby zwierzchność świecka nie wynosiła się nad swoich podwładnych, aby nie zapominała, że to właśnie im służy, gdyż ich urząd jest powołaniem do służby 17.

Tak samo esencją przywództwa religijnego jest najdalej posunięta służba swojemu zgromadzeniu. Takim przywódcą niekoniecznie musi być osoba nauczająca. Apostoł Paweł wyraźnie wskazywał, że poszczególne osoby mogą być powołane do różnych zadań 18. Jedni nauczają, inni organizują. Jedni nauczają znaczenia wjazdu Jezusa na osiołku do Jerozolimy 19 (służba nauczania), inni modlą się o to, aby ten wjazd miał wpływ duchowy na obserwatorów (służba modlitewna), a jeszcze inni kładą płaszcze i liście palmowe, aby ten wjazd ułatwić (służby wspierające, diakonia) 20. Każdy jest powołany do innej służby i nie potrzebujemy, aby każdy był przywódcą. Niektórzy wręcz absolutnie nie powinni udawać, że są przywódcami, bo dużo więcej dobrego zrobią, jeśli zatroszczą się np. o płaszcze rozkładane przed osiołkiem. Pamiętać należy również, że nawet obfite świadczenia finansowe na rzecz wspólnoty religijnej nie są powodem do obejmowania w niej przywództwa.

We wspólnotach chrześcijańskich potrzebna jest stabilność i integralność. Nauczane Słowo powinno znajdować wyraz w miłości okazywanej przez członków wspólnoty. Umożliwi to rozwój wspomnianej integralności, wzrastanie w jedności, a do tych procesów są potrzebne osoby o różnych talentach i realizujące różne zadania. W takiej wspólnocie potrzebne jest przywództwo, aby nie stała się ona grupą przyjaciół i aby nie zahamował się jej wzrost 21. Jednak nie możemy każdego kształcić na przywódcę i oczekiwać podejmowania się tego typu funkcji.

Mówiąc o przywództwie z Kościele w sensie codziennej praktyki myślimy o kościele widzialnym. W kościele widzialnym potrzebujemy przywódców, ale nigdy nie będą nimi wszyscy, a ci, którzy nimi zostają, powinni, wzorem Jezusa, być najniższymi sługami. Najniższymi, gdyż na nich spoczywa odpowiedzialność za wspólnotę. Jeżeli tego nie rozumieją, to igrają z Bogiem. Biskup (prezbiter, starszy) nie powinien pełnić swojej funkcji dlatego, że jest biskupem, ale dlatego, że chce się nim stawać każdego dnia 22. Tym samym dążyć winien on do uniżania samego siebie tak, jak czynił to Jezus 23. Jedność z Chrystusem powinna prowadzić do naśladowania Go 24.

Jako ilustrację niech posłuży życiorys Johna Bunyana (1628-88), autora Wędrówki pielgrzyma, który – pod wpływem Ducha Świętego – z rozpustnika i awanturnika przerodził się we wspaniałego kaznodzieję gromadzącego w czasie swoich wystąpień setki słuchaczy, przy czym czynił to bez wymaganego królewskiego zezwolenia, co doprowadziło go do więzienia 25. Stał się faktycznym przywódcą duchowym bez oficjalnego mianowania, bez wykształcenia, bez jakichkolwiek formalności. Nie jest moim celem zachęcać do unikania edukacji czy działania wbrew prawu, ale pragnąłem pokazać, że nawet pewne niedostatki nie stoją na przeszkodzie do tego, aby Bóg powołał kogoś na przywódcę. To Bóg powołuje, a naszym zadaniem jest odkrycie powołania, a nie jego korekta czy wręcz wymuszanie poprzez psychologiczne sztuczki. Ci, którzy mają być przywódcami, staną się nimi, dla pozostałych są inne powołania.

Wnioski

  1. Budowa struktur widzialnego kościoła nie może przesłonić nam Boga.
  2. Przywództwo w Kościele nie jest dla każdego. Jest wiele innych służb i powołań tak w Kościele jak i poza nim. Dla każdego członka wspólnoty Bóg ma plan i ten plan – poznając Boga i budując z Nim relację – chcemy odkrywać i realizować.
  3. Przywództwo to przede wszystkim służba, a nie władza. Służba, która jest wymagająca i pełna odpowiedzialności przed Bogiem i własną wspólnotą.

Na koniec pozwolę sobie przypomnieć cechy przywódcy spisane przez Apostoła Pawła:

Biskup zaś ma być nienaganny, mąż jednej żony, trzeźwy, umiarkowany, przyzwoity, gościnny, dobry nauczyciel, nie oddający się pijaństwu, nie zadzierzysty, lecz łagodny, nie swarliwy, nie chciwy na grosz, który by własnym domem dobrze zarządzał, dzieci trzymał w posłuszeństwie i wszelkiej uczciwości, bo jeżeli ktoś nie potrafi własnym domem zarządzać, jakże będzie mógł mieć na pieczy Kościół Boży? Nie może to być dopiero co nawrócony, gdyż mógłby wzbić się w pychę i popaść w potępienie diabelskie. A powinien też cieszyć się dobrym imieniem u tych, którzy do nas nie należą, aby nie narazić się na zarzuty i nie popaść w sidła diabelskie. 26

Michał Rogatko

Instytut Tolle Lege, Warszawa

________

Michał Rogatko – doświadczony członek organów statutowych spółek prawa handlowego, w tym również notowanych na Giełdzie Papierów Wartościowych. Autor publikacji naukowych i popularnych z zakresu zarządzania. Żonaty, troje dzieci, dwie wnuczki. Członek warszawskiego Kościoła Ewangelicko-Prezbiteriańskiego.

 

 

  1. Mówiąc o przywództwie raczej zgodnie mamy wszyscy przed oczami osoby kierujące organizacjami, zespołami ludzi. Mogą to być organizacje ekonomiczne (firmy, czy niektóre struktury państwowe), polityczne, religijne czy inne. Każda z nich ma inne cele, ale jest organizacją i każda potrzebuje przywództwa. Firma istnieje, aby trwać i  realizować cele społeczne i ekonomiczne. Wspólnota religijna czy kościół – cele związane z oddawaniem czci. Różnego typu fundacje też mają swoje określone cele statutowe. Partie mają swoje cele polityczne. Wszędzie potrzebni są przywódcy. Jednak rolę autentycznego przywódcy w tych organizacja wypełniają pojedyncze osoby. Nie ma potrzeby wmawiania każdemu, że jest przywódcą.
  2. Rdz 1:28.
  3. Rdz 2:24.
  4. Ef 5:25-6:4.
  5. Praktycznie każda książka z obszaru zarządzania dotyka kwestii przywództwa i poprzez liczne case studies stara się pokazać jak działali najlepsi albo ci, którym się nie powiodło. Analiza autentycznych przypadków, przy zastosowaniu metod naukowych, jest sposobem na wyciągnięcie systematycznych wniosków i podstawą do budowania narzędzi zarządczych, prowadzących do realizacji przywództwa. Pozwolę sobię wymienić najważniejszych autorów: Jim Collins, Peter Drucker, Michael E. Porter, czy piszący w bardziej popularny sposób, ale na pewno niezwykle ciekawi John C. Maxwell czy Stephen R. Covey. Wśród polskich autorów wymienić należy np. Krzysztofa Obłoja (ujęcie naukowe) czy Jacka Santorskiego (ujęcie bardziej popularne).
  6. Sinclair B. Ferguson, Serce dla Boga (A Heart for God), Wydawnictwo Legatio, Włocławek, s. 11.
  7. Ex 20:3, Lev 19:4.
  8. Marcin Luter, Pisma etyczne, Wydawnictwo Augustana, Bielsko-Biała 2009, s. 39.
  9. A w niektórych Kościołach nadal.
  10. Veit Dietrich, Kazania ks. dra Marcina Lutra. Postylla domowa. Wydawnictwo TTL Clinical, Kraków 2011, s. 48.
  11. Jan Kalwin, O zwierzchności świeckiej (fragment Institutio Christianae, księga IV, rodział XX), Wydawnictwo Semper, Warszawa 2009, s. 61.
  12. Max Weber jako socjolog, filozof, ekonomista, a także religioznawca, był osobą kontrowersyjną w swych poglądach. Jego metoda naukowa pozostawia również wiele do życzenia. Nie można mu jednak odmówić bardzo gruntownej analizy cech społeczeństw przełomu XIX i XX wieku, wielkiego wkładu w teorię organizacji i ekonomię polityczną oraz wielu ciekawych uwag dotyczących różnych religii i ich wpływu na społeczeństwa.
  13. Max Weber, Etyka protestancka a duch kapitalizmu, Wydawnictwo Aletheia, Warszawa 2010, ss. 55 i 56.
  14. J 13:1-17.
  15. Veit Dietrich, Kazania…, op. cit., s. 233.
  16. Marcin Luter, Pisma etyczne, op. cit., s. 178.
  17. Jan Kalwin, O zwierzchności…, op. cit., s. 75.
  18. Ef 4:11-16.
  19. Mt 21:1-9.
  20. Veit Dietrich, Kazania…, op. cit., s. 26.
  21. Sinclair B. Ferguson, Let’s Study Ephesians, The Banner of Truth Trust, Edinburgh, UK/Carlisle, PA 2011, ss. 109-114.
  22. Michael Reeves, Tim Chester, Why the Reformation Still Matters, Wheaton, IL 2016, s. 185.
  23. Flp 2:5-8.
  24. Sinclair B. Ferguson, List do Filipian, Wydawnictwo Legatio, Włocławek 1998, s. 67.
  25. Joel R. Beeke, Randall J. Pedersen, Purytanie. Biografie i dzieła, Instytut Tolle Lege, Grand Rapids, MI/Warszawa 2010, ss. 81-87.
  26. 1 Tym 3:2-7.