Instytut Tolle Lege
x

Medium i przekaz w reformacji Lutra

27 czerwca 2018 | Andrew McGinnis

go to link Recenzja książki: Andrew Pettegree, „Marka Luter. Rok 1517, druk i początki reformacji”, Wydawnictwo Krytyki Politycznej, Warszawa 2017.

Gdy zbliżał się rok 1617 – setna rocznica początku reformacji – protestanckie Niemcy zalała powódź publikacji okolicznościowych oraz edukacyjnych. Pomiędzy nimi znaleźć można było kazania, sztuki, modlitwy, hymny oraz, rzecz jasna, przedruki dzieł Marcina Lutra. To, że zbliżającej się pięćsetnej rocznicy reformacji 1 będzie towarzyszyła podobna powódź nowych książek na temat reformatora z Wittenbergi, jest najzupełniej spójne z jego życiem i dziedzictwem – tak bardzo związanymi z potęgą wydrukowanej strony oraz błyskawicznym rozwojem przemysłu drukarskiego.

Powódź rocznicowych publikacji na temat Lutra i reformacji nie osiągnęła jeszcze swojego szczytu, ale w „Marce Luter” Andrew Pettegree – zasłużony badacz reformacji oraz historii komunikacji – już dał nam odświeżające i oryginalne spojrzenie na Lutra oraz wywołany przez niego ruch, które zasługuje na szczególną uwagę. „Marka Luter” zawiera elementy tradycyjnej biografii. Przedstawione są w niej wszystkie najważniejsze wydarzenia oraz kontrowersje z życia Lutra. Jednak na każdym kroku Pettegree pokazuje, jak działalność Lutra pozostawała w symbiotycznej relacji z przemysłem drukarskim. Pettegree jednocześnie opowiada historię gwałtownego rozwoju druku w Niemczech – zwłaszcza w Wittenberdze – oraz dowodzi, że Luter stał się marką, która ukształtowała na nowo zarówno produkcję książek, jak i kościół.

W 1522 roku, zatem na wciąż dość wczesnym etapie swojego konfliktu z hierarchią kościelną, Luter przedstawił słynne uzasadnienie sukcesu swojego ruchu: „Ja po prostu nauczałem, głosiłem i pisałem Słowo Boże; poza tym nic nie zrobiłem. A kiedy spałem lub popijałem wittenberskie piwo z moimi przyjaciółmi Filipem i Amsdorfem, Słowo tak bardzo osłabiło papiestwo, jak nigdy nie zdołał tego zrobić żaden książę lub cesarz. Ja nie zrobiłem nic, Słowo zrobiło wszystko.” Powstrzymując się od oceny przekonania Lutra na temat ostatecznej sprawczości Boga, możemy wciąż powiedzieć, że ma rację w odniesieniu do przyczyn drugiego rzędu. Innymi słowy niezależnie od tego, czy było to Słowo Boże, czy tylko słowa Lutra, spisane i wydrukowane słowa faktycznie wykonały całą pracę. Niewątpliwie ikonografia, kazania, liturgia i pieśni miały również swój wpływ, ale, jak pokazuje to Pettegree, drukowane słowo – książka – miało zasadnicze znaczenie dla sukcesu ruchu.

Statystyki przedstawiające sprzedaż książek Lutra (i jego zwolenników) są rozsiane po pracy Pettegree i robią wielkie wrażenie. Jak pisze Pettegree: „w ciągu pięciu lat od napisania 95 tez [Luter] był już najczęściej publikowanym autorem w Europie – jak żaden przed nim”. „Kazanie o odpuście i łasce” było wydawane co najmniej dwukrotnie w Wittenberdze, czterokrotnie wznawiane w Leipzig oraz po dwukrotnie w Norymberdze, Augsburgu i Bazylei – a to wszystko wyłącznie w 1518 roku, tym samym, kiedy zostało po raz pierwszy opublikowane. Jednak to był dopiero początek. Do końca 1522 roku te oraz około 160 innych dzieł Lutra zostało wydrukowanych w 828 wydaniach. „W następnych ośmiu latach”, zauważa Pettegree, „ukaże się ich jeszcze około 1245, w łącznej liczbie egzemplarzy szacowanej na 2 miliony”.  Pomiędzy 1521 i 1525 rokiem – u szczytu wojny na pamflety o idee Lutra – „Luter i jego zwolennicy pokonywali swych przeciwników liczbą publikacji w skali 10 do 1”.

Niewątpliwie Luter był płodnym autorem, który wysyłał niewysychający strumień dzieł do różnych wydawców w Wittenberdze. Co jednak może wyjaśnić nienasycone zainteresowanie jego książkami? Zdaniem Pettegree marka Lutra oraz jej rozmaite aspekty są kluczem do zrozumienia tej niespotykanej popularności jego pism oraz ogromnego sukcesu jego ruchu.

Jeden z aspektów marki Lutra jest tak często powtarzany, że stał się nieomal frazesem: wielki sukces Lutra wziął się z jego decyzji, żeby pisać w języku ojczystym i tym samym przenieść spór teologiczny z akademii do świata prostych ludzi. Jednak Pettegree ostrożnie zgłasza pewne zastrzeżenie do tej powszechnie powtarzanej obserwacji. Pokazuje, że przeciwnicy Lutra też pisali w języku narodowym i próbowali spotkać się z nim na tym samym gruncie. Różniło ich jednak to, że ich książki pisane w języku ojczystym sprzedawały się marnie i wydawcy – w dużej mierze niezależnie od swoich własnych przekonań religijnych – decydowali się drukować to, co się sprzedawało. Przeciwnicy Lutra jedynie z trudem mogli zatem znaleźć niemieckich drukarzy, którzy byliby skłonni wydać ich książki.

Rozmiar oraz format wielu z dzieł Lutra również przyczyniał się do ich sukcesu. Używał on na dużą skalę pamfletów lub http://agencijapragma.com/?kiopoa=iq-option&eb4=f0 Flugschriften. Wydanie tych krótkich prac pisanych w języku ojczystym było niedrogie, zużywało niewiele papieru, można go było dokonać szybko i w dużych ilościach, a gotowe druki sprzedać tanio. Jak pisze Pettegree wielu ludzi, którzy nigdy wcześniej nie posiadali książki, lub też było ich stać tylko na jedną czy dwie, teraz mogli kupić tuziny reformacyjnych pamfletów. Trading CFDs and/or enter involves significant risk of capital loss. Flugschriften można też było łatwo i tanio przedrukować, więc wielu wydawców w całych Niemczech mogło szybko drukować swoje własne wydania, aby odpowiedzieć na zapotrzebowanie na miejscu. Ważną rolę odgrywa tu jeszcze jeden czynnik wynikający z kontekstu tamtych czasów. Z powodu podziałów politycznych Świętego Cesarstwa Rzymskiego przemysł drukarski był rozproszony po wielu samorządnych obszarach i miastach. Był zatem wielce zdecentralizowany. Z tego powodu cesarz ani hierarchia kościelna nie byli w stanie powstrzymać zalewu dzieł Lutra. Połączenie formatu pamfletu oraz zdecentralizowanego przemysłu drukarskiego pozwoliło Lutrowi oraz jego zwolennikom na dotarcie do rzesz ludzi, którzy nigdy wcześniej nie angażowali się w sprawy teologiczne i kościelne.

Również sama forma tych dzieł była istotnym czynnikiem przyczyniającym się do ich popularności. Jedną z najbardziej fascynujących postaci w pracy Pettegree jest Lucas Cranach (starszy), który był nadwornym malarzem Fryderyka Mądrego i miał swoją pracownię w Wittenberdze. Cranach miał zasadnicze znaczenie dla stworzenia marki Lutra i to nie tylko z powodu swoich słynnych portretów reformatora, ale przede wszystkim dzięki jego błyskotliwym obrazowym drzeworytom, które przyozdabiały strony tytułowe dzieł Lutra. Pod wieloma względami praca Pettegree jest w tym samym stopniu historią geniuszu Cranacha jak Lutra. Cranach przyczynił się do wytworzenia charakterystycznego wyglądu książek Lutra. Dało to publikacjom z prowincjonalnej Wittenbergi wizualny urok, którym mogły konkurować z drukami z tradycyjnych europejskich wydawnictw.

Podsumowując, można powiedzieć, że Pettegree starannie wyjaśnił geniusz, przystępność i popularność książek Lutra oraz wzajemne relacje między nim i niemieckim przemysłem drukarskim. W rzeczy samej w „Marce Luter” Pettegree osiągnął coś, co się rzadko zdarza. Napisał tekst o Lutrze, który jest zarazem oryginalny, jak i przekonujący.

Jednak pomimo przekonującego wyjaśnienia sukcesu książek Lutra, wciąż brakuje czegoś w odpowiedzi Pettegree na centralne pytanie: Dlaczego quack quack dating app for iphone te książki? Innymi słowy, dlaczego akurat książki Lutra urzekły tysiące ludzi i wznieciły ruch niepodobny do żadnego innego w historii? Pettegree wskazuje na cechy medium oraz kontekst historyczny – na rzeczy takie jak używanie języka narodowego, format pamfletu, decentralizację niemieckiego przemysłu drukarskiego, geniusz ilustratorski Cranacha oraz – jak trafnie zauważa – szczęście. Jednak bez przesłania Lutra te wszystkie czynniki wciąż nie wyjaśniają w pełni nienasycenia z jakim ludzie pochłaniali jego książki i markę.

Pettegree bez wątpienia wie, że sukces Lutra był związany z jego przesłaniem o, na przykład, doktrynie usprawiedliwienia tylko przez wiarę i krytyką systemu sakramentalnego. W pewnych momentach wspomina jak wcześniejsze dzieła Luta z chirurgiczną precyzją atakowały doktrynę oraz praktykę kościoła i poświęca cały rozdział temu, jak Luter funkcjonował jako pastor całych Niemiec. W krótkiej sekcji poświęconej pismom Lutra o dobrych uczynkach i wolności chrześcijańskiej dostrzega nawet, że Luter „starannym wyjaśnieniem uzdrawiającej ewangelii . . . znalazł rosnący oddźwięk wśród niemieckich czytelników”. Jednak ogólnie rzecz biorąc Pettegree poświęca niewiele uwagi znaczeniu przesłania. Sugeruje nawet, że radykalne konsekwencje teologii Lutra „mogły umknąć uwadze pierwszych pokoleń czytelników”. Taka konstatacja wydaje się dawać niepełny obraz sytuacji.

Luter powiedział: „Ja nie zrobiłem nic, Słowo zrobiło wszystko.” Tak, Luter starannie stworzył sobie markę. Nie pozwolił po prostu słowu wykonać całą pracę, podczas gdy on sączył piwo z Melanchtonem. Ale powiedzenie, że same książki Lutra dokonały dzieła reformacji, jest niewystarczające. Nie wystarczy też powiedzieć, że marka Lutra sama wykonała tę pracę. Pełne wyjaśnienie sukcesu ruchu Lutra musi wykraczać poza medium i obejmować przesłanie. Słowo dokonało wszystkiego.

___________________

Dr Andrew M. McGinnis – jest dyrektorem ds. redakcyjnych oraz naukowcem stowarzyszonym w Acton Institute. Zajmuje się teologią, historią i myślą społeczną tradycji ewangelicko-reformowanej i prezbiteriańskiej.

Recenzja ukazała się pierwotnie w: „Religion & Liberty”, t. 27, 2017, nr 3, s. 14–15. Publikujemy za pozwoleniem autora. Tłumaczył Filip Sylwestrowicz.

 

  1. Recenzja ukazała się pierwotnie w roku 2017 – przyp. tłum.