Instytut Tolle Lege

Jakub Arminiusz i współczesny arminianizm: wywiad z Damianem Dorockim

13 listopada 2017 | Tolle Lege

Niewiele sporów teologicznych wywarło tak głęboki wpływ na protestantyzm jak kontrowersja wokół interpretacji doktryny predestynacji przez Jakuba Arminiusza. Dyskusja, która rozegrała się w siedemastym wieku w kościele reformowanym w Holandii, po dziś dzień nie przestaje wzbudzać emocji również w innych kościołach. O teologii Arminiusza oraz współczesnym arminianizmie rozmawiamy dziś z Damianem Dorockim – doktorantem Wydziału Teologicznego Uniwersytetu Mikołaja Kopernika oraz autorem publikacji naukowych poświęconych tym zagadnieniom.

Tolle Lege: Niewielu jest nad Wisłą badaczy teologii Arminiusza. Skąd wzięło się u Ciebie zainteresowanie lejdejskim teologiem?

Damian Dorocki: To długa i osobista historia. Albo historia, która zaczęła się dość dawno, około 10 lat temu, gdy jeszcze byłem licealistą. Zaczęło się od spotkań z baptystycznym misjonarzem, który przyjechał do mojego rodzinnego miasteczka ze Stanów Zjednoczonych. On po raz pierwszy przedstawił mi słynnego TULIP-a i porównał go z „poglądami” Arminiusza. Słowo „poglądy” celowo ująłem w cudzysłów, ponieważ była to niestety karykatura tego, o czym Arminiusz nauczał. Niestety doktryna o bezwarunkowym wybraniu („U”) wywołała we mnie dużo niepokoju, pytań (na przykład o charakter Boga) i wątpliwości. Zamiast cieszyć się z tego, że Bóg mnie wybrał i odnaleźć w tym jakieś pokrzepienie, ja zastanawiałem się nad Bożą reprobacją, mając ją za szczególnie okrutną. Moim zmartwieniem nie była więc w pierwszym rzędzie wolna wola człowieka, a właśnie to jakim okazuje się Bóg w świetle tej nauki (tj. bożego bezwarunkowego potępienia). Po tych spotkaniach zacząłem pytać znajomych z kościoła (należę do społeczności adwentystów dnia siódmego) o Arminiusza, ale niewiele się o nim dowiedziałem. Jedynie tyle, że adwentyści mają poglądy arminiańskie. Dopiero po latach, kiedy byłem na trzecim roku studiów teologicznych w Toruniu, na nowo podjąłem wątek Arminiusza. Po pierwsze dlatego, że „szukałem” swojej tożsamości teologicznej, po drugie, ponieważ chciałem wypełnić w polskiej nauce pewną lukę. Zacząłem sprowadzać anglojęzyczne opracowania na jego temat oraz czytać jego pisma zarówno w wersji angielskiej jak i łacińskiej. Wkrótce potem zrodził się pomysł napisania pracy magisterskiej na temat predestynacji u Arminiusza. W „ogólnym obiegu” istnieje wciąż przekonanie, że lejdejczyk odrzucał tę doktrynę, w końcu XVII-wieczny spór w Holenderskim Kościele Reformowanym toczył się między innymi o przeznaczenie. Chciałem więc pokazać, że Arminiusz sprzeciwiał się jedynie pewnemu rozumieniu tego zagadnienia, sam jednak posiadał swoje własne. Napisałem też kilka artykułów naukowych na temat myśli arminiańskiej, do których lektury zachęcam. I tak znaleźliśmy się w roku 2017.

TL: Swoją pracę magisterską poświęciłeś klasycznemu zagadnieniu predestynacji w teologii Arminiusza. Czy mógłbyś pokrótce powiedzieć, jak rozumiał on predestynację?

DD: By odpowiedzieć na to pytanie w sposób niezawiły, najlepiej jest się odwołać do tego, co zostało napisane przez Arminiusza w Declaratio sententiae. Podstawowym założeniem holenderskiego teologa było wybranie Chrystusa na „Pośrednika, Odkupiciela, Zbawiciela, Kapłana i Króla”. Wszystkie Boże predestynacyjne dekrety (pamiętajmy, że lejdejczyk żył w czasach, gdy istniał w teologii reformowanej problem tzw. ordo decretorum Dei) są podporządkowane temu pierwszemu i z niego wypływają. Zaraz po nim Arminiusz mówił o wybraniu pokutujących i wierzących oraz odrzuceniu niewierzących i niepokutujących. Te dwa dekrety nazywał on „samą Ewangelią”, dlatego chrześcijanin musi koniecznie wierzyć w to, o czym one mówią. Dalej wymieniał Boże postanowienie o udzieleniu środków koniecznych do zrodzenia pokuty i wiary. Takimi środkami były według niego słowo i Duch. Tak ogólny zarys predestynacji Arminiusz uzupełnił nieco bardziej szczegółowym twierdzeniem, w którym wyraził myśl, iż Bóg przeznacza w oparciu o swoją wiedzę odwieczną (praescientia), dzięki której wie, jak każdy człowiek odpowie na udzieloną mu łaskę. Pogląd ten przywodzi na myśl jezuickiego teologa Luisa de Molinę, ale moim zdaniem trzeba na to patrzeć w nieco szerszym kontekście. Arminiusz, jak sądzę, odwoływał się tu do tradycji wschodniej, rezygnując z augustyńskiego modelu predestynacji. W każdym razie była to warunkowa predestynacja, bowiem dla lejdejskiego profesora wybranie, podobnie jak usprawiedliwienie, wymaga wiary, która jest warunkiem zbawienia. Ideę tę wyraża następujące zdanie: to wierzący są wybrani, a nie wybrani są wierzącymi.

TL: Ciekawi nas, jak Twoim zdaniem arminiańskie rozumienie predestynacji ma się do koncepcji obecnych w teologii rzymskokatolickiej?

DD: Jeśli uznać, że jedną z oficjalnych rzymskokatolickich koncepcji predestynacji jest propozycja Moliny (mówię „jeśli uznać” dlatego, że molinizm większe tryumfy święci w protestantyzmie), to nauka Arminiusza może mieć dużo wspólnego z katolicyzmem w tym punkcie. Na pewno łączy ją z każdą rzymskokatolicką koncepcją predestynacji jedno – Bóg nikogo bezwarunkowo nie przeznacza do piekła. Ale, gdy się wgryźć w szczegóły, to widać pewne różnice. Dla przykładu, Arminiusz dość ostro skrytykował opinię Tomasza z Akwinu na temat reprobacji, w której, według Doktora Anielskiego, mieści się dopust upadku oraz chęć wymierzenia kary za popełniony grzech. Odpowiedź holenderskiego teologa jest następująca: „Jestem świadom, że ta definicja jest stosowana przez scholastyków, a wśród nich także przez Tomasza, do którego geniuszu i wykształcenia mam wyższy respekt niż ktokolwiek inny. Tutaj jednak wydaje mi się, że ma on urojenia. Po pierwsze dlatego, że umiejscawia dekret reprobacji przed grzechem, co osobiście odrzucam. Po drugie, ponieważ przypisuje dopust [grzechu – D.D.] dekretowi odrzucenia, który musi bybyć przypisany innemu dekretowi, ogólnej Opatrzności”. Arminiusz nigdy nie poparłby też wniosku Tomasza, że do zbawienia Bóg przeznacza bezwarunkowo. Natomiast, jeśli chodzi o wykładnię Katechizmu Kościoła Katolickiego, która streszcza się w tym zdaniu: „Dla Boga wszystkie chwile czasu są teraźniejsze w ich aktualności. Ustalił On więc swój odwieczny zamysł «przeznaczenia», włączając w niego wolną odpowiedź każdego człowieka na Jego łaskę” (KKK 600), myślę, że z tym ogólnym wnioskiem Arminiusz by się zgodził. Najważniejszym jednak wydaje mi się, że „mainstreamowy” katolicyzm uznaje uniwersalność zbawczych zamiarów Boga, odpartość łaski, warunkowy charakter predestynacji i libertariańską koncepcję wolnej woli. Te kwestie są wspólne arminianizmowi i katolicyzmowi.

TL: Jakie książki lub artykuły zasugerowałbyś osobom zainteresowanym lepszym zrozumieniem sporu kalwinistyczno-arminiańskiego oraz teologii samego Arminiusza?

DD: Jeśli chodzi o literaturę polskojęzyczną, poza moimi opracowaniami jest tego niewiele. Polskie tłumaczenie The Story of Christian Theology Rogera Olsona, wydane jako Historia teologii chrześcijańskiej przez Chrześcijański Instytut Biblijny, zawiera informację na temat przebiegu sporu i krótki szkic poglądów Arminiusza oraz Remonstrantów, bo tak nazywano zwolenników profesora z Lejdy. Znającym język angielski poleciłbym stare opracowanie Archibalda Waltera Harrisona z 1929 roku pt. The Beginnings of Arminianism to the Synod of Dordt oraz najobszerniejszą i wciąż najlepszą biografię Arminiusza Arminius: A Study in the Dutch Reformation Carla Bangsa. Bardzo pomocnym i rzetelnym porównaniem dwóch systemów soteriologicznych z pozycji teologii systematycznej z elementami teologii biblijnej jest Grace, Faith, Free Will. Contrasting Views of Salvation: Calvinism & Arminianism Roberta Picirilliego. Natomiast dla tych, którzy szukają wprowadzenia w myśl Arminiusza rekomenduję dwie książki. Jedna z nich jest prostsza i w zasadzie ma charakter apologetyczny, dementując mity nt. arminianizmu. Chodzi o Arminian Theology: Myths and Realities Rogera Olsona. Autor nie ogranicza się w niej do samego Arminiusza. ale opisuje poglądy szeregu teologów tradycji arminiańskiej. Druga praca, napisana jako kompleksowa introdukcja to Jacob Arminius: Theologian of Grace Keitha Stanglina i Thomasa McCalla. Jest to znakomite wprowadzenie w osobę i dzieło lejdejczyka.

TL: Odchodząc od samego Arminiusza – ile jest arminianizmu we współczesnej teologii “ewangelikalnej”? Jaki jest Twoim zdaniem wpływ klasycznej teologii arminiańskiej na współczesną doktrynę oraz pobożność ”ewangelikalną”?

DD: Wydaje mi się, że jest go mniej więcej tyle, ile jest kalwinizmu. Nie znajdziemy oczywiście w ewangelikalizmie czegoś, co nazwałbym historycznym arminianizmem, który ma filozoficzny charakter i scholastyczne podejście do uprawiania teologii. Dla ewangelikałów liczy się tylko „czyste biblijne nauczanie” swoiście rozumiane. Powiedziałbym więc, że główny trzon poglądów soteriologicznych żyje i ma się dobrze w ewangelikalizmie – powszechna ekspiacja Chrystusa, uprzedzająca łaska dla wszystkich ludzi, odpartość łaski, warunkowa predestynacja itp. Co do wpływu na pobożność nie jestem w stanie niczego konkretnego powiedzieć, trzeba by było zrobić badania socjologiczne w tym zakresie.

TL: Konkludując swój artykuł na temat arminianizmu w ewangelikalizmie napisałeś  „(…) poglądy ewangelicznych arminian dowodzą, że nie można im przyczepić etykiety semi-pelagian. To w pełni protestancka i ewangeliczna teologia, która głosi, że zbawienie jest jedynie z łaski.” Czy mógłbyś wyjaśnić, jak rozumiesz protestancką tożsamość teologii ewangelikalnych arminianian?

DD: W tym konkretnym fragmencie mojego artykułu nawiązywałem do jednej z dwóch materialnych zasad Reformacji – sola gratia. Niestety wciąż funkcjonuje w świecie krzywdzący mit mówiący o rzekomym semi-pelagianizmie arminianizmu. Starałem się więc pokazać, że nauka Arminiusza wyrażona przez baptystycznych i ewangelikalnych teologów nie przeczy, ani nie umniejsza prawdzie o zbawieniu wyłącznie z łaski.

TL: Dotychczas Twoje publikacje dotykały przede wszystkim kwestii arminianizmu. Nad czym pracujesz obecnie?

DD: Obecnie staram się napisać doktorat na temat relacji Boga do świata, gdzie porównuję dwie perspektywy – klasyczną w wydaniu Tomasza z Akwinu i nieklasyczną, tzw. teizm otwarty. Zdarzyło mi się też popełnić artykuły z zakresu teologii adwentystycznej i jeden tekst o dialogu teizmu otwartego z nauką.

TL: Czy mógłbyś nam zdradzić, którzy teologowie oraz ich dzieła mieli na Ciebie największy wpływ?

DD: Nie będzie chyba żadnym zdziwieniem, jeśli powiem, że na moje poglądy wpłynął Jakub Arminiusz, którego dzieła staram się czytać, choć obecnie nie mam na to wiele czasu. Z innych teologów cenię sobie Anzelma z Canterbury za wyważone stanowisko w kwestii relacji wiara-rozum, które wyraża formuła fides quaerens intellectum, Tomasza z Akwinu za opracowanie zasad analogii bytu i analogii języka, Marcina Lutra za przywrócenie Kościołowi nauki o usprawiedliwieniu, i oczywiście Jana Wesleya, dzięki któremu w dużej mierze teologia arminiańska żyje w anglojęzycznym protestantyzmie, m.in. w moim kościele.

Z „własnego podwórka” dodałbym do tej zacnej grupy George’a Knighta, którego Apokaliptyczna wizja i unieczynnienie adwentyzmu pomogły mi zrozumieć istotę adwentystycznego poselstwa eschatologicznego. Jest to uczony, który ma jedną ważną cechę – potrafi być krytyczny względem własnej tradycji. Myślę, że każdy teolog powinien posiadać taką umiejętność. Jest to dla mnie jakiś wyznacznik bycia szczerym w poszukiwaniu prawdy.

TL: Dziękujemy za to, że zgodziłeś się opowiedzieć nam o swoich badaniach i życzymy Ci powodzenia w dalszej pracy.

______________

Mgr lic. Damian Dorocki – doktorant w Katedrze Teologii Fundamentalnej i Dogmatycznej Wydziału Teologicznego UMK w Toruniu. Interesuje się teologią Jakuba Arminiusza, którą stara się w Polsce popularyzować. Jego praca magisterska dotyczyła zagadnienia predestynacji w myśli Arminiusza. Obecnie pisze dysertację doktorską pt. „Relacja Boga do świata w myśli Tomasza z Akwinu i teizmie otwartym”. Prywatnie mąż jednej żony i ojciec dwójki dzieci. Jest członkiem Kościoła Adwentystów Dnia Siódmego.